Były już moje dziwne wyznania. Był jeden przepis kulinarny (jak dobrze pójdzie już wkrótce pojawi drugi). Teraz przyszła pora na kilka słów o moim, w ostatnim czasie, ulubionym serialu.
Co zatem w tym serialu jest takiego wyjątkowego? Bohaterowie. Od pierwszego odcinka wyraźnie czuć między nimi niesamowitą chemię. Dotyczy to szczególnie Jess i Nicka. Może dla niektórych takie porównanie będzie profanacją, ale jest to pierwszy serial od czasu niezapomnianych "Przyjaciół", w którym widzę podobną sytuację. Także scenarzyści wykonują świetną pracę, ponieważ jak przystało na prawdziwy serial komediowy, oglądając go naprawdę możemy się pośmiać (czasami aż do łez i nie są to zbyt rzadkie momenty:). Owszem, zdarzają się słabsze odcinki, jednak całościowo serial ten nie schodzi poniżej pewnego, bardzo wysokiego poziomu. Miłym akcentem są również gościnne występy hollywoodzkich aktorów (w sumie Deschanel i Johnson są właśnie takimi aktorami) tj.: Justin Long, Dermot Mulroney, Brooklyn Decker czy Olivia Munn. W następnym, finałowym odcinku drugiego sezonu, ma pojawić się również wokalistka Taylor Swift (chyba niezbyt popularna w naszym kraju, jednak jest prawdziwą gwiazdą w USA). Dobra, może nie są to gwiazdy formatu George'a Clooney'a, Bruce'a Willisa czy Brada Pitta, którzy pojawili się we wspomnianych "Przyjaciołach", jednak ich role w "New Girl" nie są tylko krótkimi epizodami, mają większe znaczenie dla fabuły i w sumie to dopiero drugi sezon "New Girl". Nie żeby miało to od razu świadczyć o jakości samego serialu, ale być może w przyszłym sezonie pojawią się jeszcze głośniejsze nazwiska?
Dajcie "New Girl" szansę - gwarantuję, że nie będziecie tego żałować (:
PS.
Oprócz całego zawartego w tym serialu humoru, zdarzają się momenty, kiedy na chwilę sytuacja robi się nieco bardziej poważna i te momenty zapadają mi mocno w pamięć. To właśnie sprawia, że "New Girl" tak bardzo mi się podoba. Nie tylko humor, ale też "coś" więcej. W przedostatnim odcinku o wymownym tytule "Virgins" padają takie oto słowa:
Za dużo myślisz. Za dużo myślisz o wszystkim […] Nie zmuszaj się do rzeczy, których nie chcesz robić. Chcę być tylko pewny, że w swoim życiu niczego nie przegapisz. Momentów, które dzieją się, gdy na chwilę wyłączysz myślenie. Bo, uwierz mi, właśnie one są najlepszymi chwilami w życiu.
Ze mną jest podobnie. Za dużo myślę. O wszystkim. To też się zmieni. Od teraz. Szczególnie w jednej kwestii. Let's hope konwalie will start to blossom soon enough, bo przecież anything could happen…
Stay tuned.


0 komentarze:
Prześlij komentarz