piątek, 24 stycznia 2014
Prawdziwa zima w końcu do nas dotarła. Na razie są to chyba jej pierwsze, nieśmiałe podrygi - w dzień temperatura (jeszcze) nie spada poniżej -10 stopni C, jednak mam dziwne wrażenie, że wkrótce tak się stanie, mimo dość optymistycznych prognoz, wieszczących stosunkowo szybkie nadejście wiosny. Moje treningi sprowadzają się ostatnio do dwóch lub trzech biegów w tygodniu i jednego wyjścia na basen. I jak tak regularnie zacząłem bywać w tych sportowych przybytkach, ostatnio dopadła mnie pewna refleksja. Związana z muzyką i nie tylko.
Pisałem już tutaj kiedyś, że muzyka jest dla mnie bardzo ważna. Zauważyłem ostatnio, że nie rozstaję się z nią praktycznie w ogóle. Nie wiem, czy to jest już uzależnienie, czy zwykłe przyzwyczajenie, ale... Wstaję rano - włączam radio. Jadę gdzieś autem - to samo. Pracuję - słucham radia albo czegoś innego. Biegam, pływam, odpoczywam - generalnie czegokolwiek bym nie robił, to zwykle słucham muzyki. Złapałem się nawet tym, że gdy czasem nie mogą zasnąć, to zaczynam czegoś słuchać... Ale na tym nie koniec - gdziekolwiek byśmy nie poszli, to praktycznie z każdej strony atakowani jesteśmy dźwiękami przeróżnego rodzaju. Centrum handlowe, fryzjer, knajpa, siłownia - wszędzie tam wiecznie musi "coś grać", a cisza wymuszona jest chyba tylko przez to, gdy coś nie działa.
Tak sobie myślę, czy nie powinniśmy choć trochę chronić się przed tymi dźwiękami, podobnie jak staramy chronić się przed niezdrową żywnością albo papierosowym dymem? Pewnie będzie o to trudno, bo szkodliwość głośnej muzyki jest niepomiernie mniejsza niż tych dwóch rzeczy. Niemniej, ja od pewnego czasu próbuję - na razie metodą małych kroków i widzę, że warto tak zorganizować sobie swój czas, by znaleźć w nim czas na ciszę. Można w niej w końcu usłyszeć własne myśli, które na co dzień nie przebijają się przez ten cały zgiełk. Wiem tylko, że z bieganiem i muzycznym odwykiem będzie ciężko. Na razie wyobrażam sobie coś takiego - wczesna wiosna, śpiew ptaków, spokojny, miarowy oddech i odgłos moich biegowych kroków na leśnej ścieżce...
Może jednak nie będzie tak źle, bo brzmi to jak jedna z moich ulubionych piosenek.
Stay tuned.
umc umc umc...
Autor:
Unknown
Prawdziwa zima w końcu do nas dotarła. Na razie są to chyba jej pierwsze, nieśmiałe podrygi - w dzień temperatura (jeszcze) nie spada poniżej -10 stopni C, jednak mam dziwne wrażenie, że wkrótce tak się stanie, mimo dość optymistycznych prognoz, wieszczących stosunkowo szybkie nadejście wiosny. Moje treningi sprowadzają się ostatnio do dwóch lub trzech biegów w tygodniu i jednego wyjścia na basen. I jak tak regularnie zacząłem bywać w tych sportowych przybytkach, ostatnio dopadła mnie pewna refleksja. Związana z muzyką i nie tylko.
Pisałem już tutaj kiedyś, że muzyka jest dla mnie bardzo ważna. Zauważyłem ostatnio, że nie rozstaję się z nią praktycznie w ogóle. Nie wiem, czy to jest już uzależnienie, czy zwykłe przyzwyczajenie, ale... Wstaję rano - włączam radio. Jadę gdzieś autem - to samo. Pracuję - słucham radia albo czegoś innego. Biegam, pływam, odpoczywam - generalnie czegokolwiek bym nie robił, to zwykle słucham muzyki. Złapałem się nawet tym, że gdy czasem nie mogą zasnąć, to zaczynam czegoś słuchać... Ale na tym nie koniec - gdziekolwiek byśmy nie poszli, to praktycznie z każdej strony atakowani jesteśmy dźwiękami przeróżnego rodzaju. Centrum handlowe, fryzjer, knajpa, siłownia - wszędzie tam wiecznie musi "coś grać", a cisza wymuszona jest chyba tylko przez to, gdy coś nie działa.
Tak sobie myślę, czy nie powinniśmy choć trochę chronić się przed tymi dźwiękami, podobnie jak staramy chronić się przed niezdrową żywnością albo papierosowym dymem? Pewnie będzie o to trudno, bo szkodliwość głośnej muzyki jest niepomiernie mniejsza niż tych dwóch rzeczy. Niemniej, ja od pewnego czasu próbuję - na razie metodą małych kroków i widzę, że warto tak zorganizować sobie swój czas, by znaleźć w nim czas na ciszę. Można w niej w końcu usłyszeć własne myśli, które na co dzień nie przebijają się przez ten cały zgiełk. Wiem tylko, że z bieganiem i muzycznym odwykiem będzie ciężko. Na razie wyobrażam sobie coś takiego - wczesna wiosna, śpiew ptaków, spokojny, miarowy oddech i odgłos moich biegowych kroków na leśnej ścieżce...
Może jednak nie będzie tak źle, bo brzmi to jak jedna z moich ulubionych piosenek.
Stay tuned.


0 komentarze:
Prześlij komentarz