Carlos Ruiz Zafón to autor bardzo popularnego na całym świecie “Cienia wiatru”. Książkę tę przeczytałem już dobrych kilka lat temu i będąc pod jej dużym wrażeniem, od razu kupiłem kolejną powieść tego autora, która ukazała się u nas wkrótce po pierwszej. W odróżnieniu od “Cienia wiatru”, przeleżała ona na półce zdecydowanie zbyt długo i dopiero kilka dni temu zacząłem ją czytać. Po dwóch dniach, gdy zbliżam się do jej końca, wiem już, że "Gra Anioła" będzie jedną z moich ulubionych książek.
Głównym bohaterem “Gry Anioła” jest David Martín, przekraczający próg dorosłości dziennikarz, pracujący w jednym z podrzędnych barcelońskich dzienników w latach 20. XX wieku. Poznajemy go w momencie, gdy otwiera się przed nim okazja na zmianę jego życia, które do tego momentu zdecydowanie go nie rozpieszczało. David otrzymuje szansę napisania serii krótkich opowiadań kryminalnych, które mają być publikowane na łamach dziennika. Opowiadania odnoszą duży sukces, a główny bohater wyrasta na dobrze zapowiadającego się pisarza młodego pokolenia. Wkrótce potem David jednak traci pracę i tylko dzięki wstawiennictwu swojego mentora - arystokraty Pedro Vidala, nadal może szlifować swój pisarski talent. Nowa praca nie jest jednak tym, czym na początku się wydaje. David dość szybko traci entuzjazm, drastycznie pogarsza się również stan jego zdrowia. Dodatkowo, miłość jego życia łamie mu serce. Kiedy wydaje się, że nie ma już dla niego nadziei, pojawia się pewna propozycja od tajemniczego francuskiego wydawcy. Kim on jest? Dlaczego pragnie, aby David napisał dla niego szczególną książkę? Odpowiedzi na te pytania będziecie musieli znaleźć sami, ja na pewno nie będę Wam dłużej spojlerować :)
To, co szczególnie podoba mi się w tej książce, to doskonała fabuła, która wydaje się być przemyślana od pierwszej do ostatniej strony i niezwykle wyraziści bohaterowie. Obecne są w niej także elementy metafizyczne i mimo, że charakter tej książki jest dość poważny, to nie brakuje w niej humorystycznych sytuacji i dialogów, którą potrafią mocno rozbawić. Zafón mistrzowsko wplata wątki, które stanowią trzon opowieści "Cienia wiatru". Po raz kolejny przyjdzie nam odwiedzić księgarnię Sempere i Synowie oraz Cmentarzysko Zapomnianych Książek. Plastyczne opisy Barcelony znowu bardzo zachęciły mnie do wyprawy do tego miasta (zrobiłem sobie nawet krótką listę miejsc, które Zafón wyraziście opisał, a chciałbym zobaczyć je na własne oczy).
Najfajniejsze jest jednak samo zakończenie. Jest ono niezwykle wzruszające (w zasadzie podobne emocje towarzyszyły mi tylko przy lekturze "Ostatniego Mohikanina" i "Mesjasza Diuny"). Nic nie jest w nim jednoznaczne - właściwie to nawet teraz, czyli już ponad tydzień po jej skończeniu, zastanawiam się, czy odebrałem je we właściwy sposób? Jeśli miałbym je do czegoś porównać, to byłaby to końcówka "Incepcji" Christophera Nolana. Naprawdę, jest aż tak fajne :)
Akcja "Gry Anioła" chronologicznie umiejscowiona jest przed wydarzeniami opisanymi w "Cieniu wiatru", dlatego jeśli choć trochę zainteresowałem Was tym nieskładnym opisem tej książki, to warto przeczytać je w takiej właśnie kolejności. Ja zabieram się ponownie za "Cień wiatru" i zaraz potem za "Więźnia nieba", czyli nieformalną kontynuację dwóch poprzednich książek.
Poniżej kilka cytatów, które najbardziej utkwiły mi w pamięci po przeczytaniu "Gry Anioła". Mam nadzieję, że za bardzo nie naruszę praw autorskich publikując je tutaj.
„A wie pan, co jest najlepszego w złamanym sercu? Tak naprawdę można je złamać tylko raz. Reszta to ledwie zadrapania.”
“Czas leczy wszystko, pomyślałem, wszystko oprócz prawdy.”
„Niech pan nie będzie taki wstydzioszek, bo to męska rozmowa, a skądinąd wiadomo, że my, mężczyźni, jesteśmy zagubionym ogniwem pomiędzy piratem a wieprzem.”
„Jeśli się panu wydaje, że jest pan jedynym, któremu doskwiera ból istnienia, to się pan myli. I jeśli jest panu całkiem obojętne, czy zdechnie pan jak pies, czy jak wesz, to proszę zdobyć się przynajmniej na tyle przyzwoitości, by łaskawie pamiętać, że innym nie jest to obojętne, choć, prawdę mówiąc, sama nie wiem dlaczego.”
„Mój ojciec często powtarzał, że życie nigdy nie daje drugiej szansy. Daje tylko tym, którym nigdy nie stworzyło pierwszej. Właściwie jest to szansa z drugiej ręki, której ktoś nie potrafił wykorzystać, ale lepsze to niż nic.”
„Przypomniałem sobie, jak stary księgarz zawsze powtarzał, że książki mają duszę, duszę tych, którzy je piszą, którzy je czytają i którzy o nich marzą.”
“Chciałam napisać do Pana, żeby wiedział pan, że mimo wszystko żyłam i że jestem wdzięczna za ten czas, jaki tu spędziłam, wdzięczna za to, że Pana poznałam i że mogłam się z Panem przyjaźnić. Chciałam napisać do Pana, bo chciałabym, aby mnie Pan pamiętał i pewnego dnia, jeśli będzie Pan miał osobę tak bliską jak ja mojego małego Daniela, mógł opowiedzieć jej o mnie i dzięki swoim słowom pozwoli żyć zawsze.”
Do przeczytania :]


0 komentarze:
Prześlij komentarz